„Pamiętajcie o ogrodach” – napisał Jonasz Kofta, a Albert Pyśk wraz z kolegami z Legnicy wzięli sobie tę frazę do serc i założyli własny ogród – cynamonowy. Właśnie pod nazwą Cynamonowy Ogród czterech dżentelmenów gra rocka, czyli piosenki zaangażowane oraz angażujące publiczność do rytmicznego podrygiwania i przytupywania nogą. Co zyskuje rockowe brzmienie, gdy przyprawione zostanie cynamonem? Mam swoją teorię na ten temat – podobnie, jak na temat nazwy zespołu.
Według koncepcji I Festiwalu Aktorek i Aktorów Capitolu po każdym z wieczornych koncertów na Scenie Ciśnień odbywało się spotkanie z zespołem, które prowadziła Magda Piekarska. Niestety nie było mi dane zostać na spotkaniu z Cynamonowym Ogrodem, dlatego nawet jeśli padło podczas tej rozmowy pytanie o pochodzenie nazwy zespołu, nie znam prawidłowej odpowiedzi i dzięki temu mogę się gubić w domysłach. Podzielę się więc moją koncepcją, ponieważ zakładam, że cynamon jest przyprawą w muzyce wielce, a przy tym zupełnie niesłusznie niedocenianą. Niewykluczone bowiem, że to właśnie za sprawą cynamonowego pierwiastka rockowe piosenki wykonywane przez zespół tworzony przez Alberta Pyśka, Łukasza Kozłowskiego, Patryka Wójcika oraz Marcina Tokarskiego mają tak subtelny słodko-pikantny charakter.
Koncert nie bez przyczyny zatytułowano „KochaNieKochaNie”, bo bez piosenek o miłości i jej braku (z przewagą tych drugich) nie mógłby się odbyć żaden porządny występ rockowej kapeli. Sporo miejsca w repertuarze zostało także na piosenkę tzw. zaangażowaną – dotyczącą wojny, polityki czy też patodeweloperów. Muzyczne historie rozpisywane na wokal, trzy gitary i perkusję zmierzają do mniej lub bardziej zabawnego finału (w zależności od tego, z jak poważnym tematem mierzą się muzycy w danym utworze), ale niezależnie od tego, czy towarzyszy im motyw humorystyczny czy też są zdecydowanie na serio, Cynamonowemu Ogrodowi nie można odmówić konsekwencji w robieniu piosenek o czymś. Odróżnia to zespół od grup wykonujących piosenki o niczym, a tych można zaobserwować sporą nadprodukcję na mainstreamowym rynku muzycznym.
Nie oznacza to jednak, że Cynamonowy Ogród to głęboki off – wręcz przeciwnie, ich brzmienia idealnie wypośrodkowują to, co wysublimowane i ponadprzeciętne z tym, co przyjemne i bezpieczne, a przy tym nie tak awangardowe, by w drastyczny sposób dzielić słuchaczy. Rock dla każdego? Czemu nie. Zmierzam do tego, że z powodzeniem piosenki „To tam” czy „Na chwilę” mogłyby zostać włączone do radiowych playlist i stanowić na nich konkretną, jakościową reprezentację rockowizny, a przy tym nie wytrącać odbiorców z ich strefy komfortu.
Członkowie legnickiego zespołu przyznają rację tym słuchaczom, którzy w ich utworach słyszą inspiracje Myslovitz, ale pozostawiają im także dowolność w znajdowaniu innych muzycznych skojarzeń. Ja zaobserwowałam, że kiedy już raz odkryłam podobieństwo wokalu i frazy Alberta Pyśka do śpiewu i głosu Spiętego z Lao Che, nie odczepiło się ode mnie to skojarzenie już do końca koncertu, a przed takimi porównaniami na pewno nie warto uciekać.
1. Festiwal Aktorek i Aktorów Capitolu
„KochaNieKochaNie” Koncert zespołu Cynamonowy Ogród
Łukasz Kozłowski (gitara elektryczna solowa)
Patryk Wójcik (gitara basowa)
Marcin Tokarski (perkusja)
Albert Pyśk (wokal, gitara rytmiczna)
25.06.2025
Fot. Grzegorz Rajter

